Niecałe dwa miesiące temu światło dzienne ujrzał najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli na temat aktualnej sytuacji związanej z żywieniem dzieci w szkole. Ponieważ właściwe żywienie jest warunkiem koniecznym dla prawidłowego rozwoju dzieci, w ostatnich latach w szkołach przeprowadzano szereg intensywnych działań promujących zdrowe żywienie i oraz prawidłowe nawyki żywieniowe. Teraz przychodzi czas na ich podsumowanie i wyciągnięcie wniosków. A te niestety nie są najlepsze. Dlaczego polskie dzieci ciągle tyją? Czemu w szkołach zbilansowane posiłki wciąż nie są normą?

W roku szkolnym 2015/2016 w skontrolowanych szkołach problem z prawidłową masą ciała, a więc z otyłością, nadwagą lub niedowagą, dotyczył aż co piątego dziecka. Pomimo prowadzenia licznych programów żywieniowych, negatywna tendencja w tym zakresie wciąż nie chce się odwrócić. Jednym z wymogów wobec szkół jest coroczne badanie wskaźnika BMI u dzieci, tymczasem kontrola wykazała, że w połowie szkół badań w ogóle gromadzono, nie analizowano ani nie przekazywano do organów prowadzących. Bez tych danych organizatorzy działań promujących zdrowe żywienie nie są w stanie prawidłowo ocenić istniejących potrzeb, zdiagnozować problemów i zweryfikować, czy prowadzone działania przynoszą rezultaty.

Jakie programy realizują szkoły?

Większymi przedsięwzięciami mniej więcej siedmiu ostatnich lat były programy „Mleko w szkole”, „Owoce i warzywa w szkole” i „Pomoc państwa w zakresie dożywiania”. Dlaczego nie we wszystkich szkołach przyniosły oczekiwane rezultaty? Bo brakowało urozmaicenia produktów, a także właściwej edukacji dzieci. Nie wystarczy bowiem dać uczniom zdrowe przekąski. Trzeba jeszcze zadbać o to, by było ono przekonane o ich wartości i w związku z tym chciało spożywać je na terenie szkoły. Dzieciom brakowało nawyku jedzenia otrzymywanych produktów. Ważną przeszkodą na drodze do skutecznej realizacji programów bywa też… niechęć rodziców! Z takim problemem spotkał się program „Pomoc państwa w zakresie dożywiania”. Choć w latach 2010-2015 uczestniczyły w nim niemal wszystkie polskie szkoły, to liczba dzieci otrzymujących w szkole bezpłatny ciepły posiłek wręcz spadła. Wynikało to z indywidualnych decyzji poszczególnych rodziców.

Jaki wpływ ma rodzaj organizacji żywienia w szkole?

NIK w swojej kontroli wykazała, że sposób organizacji żywienia zbiorowego w szkole wpływa na liczbę dzieci korzystających z wydawanych przez szkołę obiadów. Okazało się, że najwięcej obiadów zostaje wykupionych w szkołach z własną kuchnią lub korzystających z kuchni w innych placówkach (53 procent uczniów). Tam, gdzie za dostarczanie posiłków odpowiada firma cateringowa, abonament wykupowało ok. 25,3 proc. rodziców, a w szkołach z kuchnią prowadzoną przez ajenta – zaledwie 7,8 procent. Wpływ na taki rozkład wyników może mieć m.in. cena. Za obiady organizowane przez ajenta lub firmę zewnętrzną trzeba zwykle zapłacić znacznie więcej – nawet dwa razy tyle, co za obiad pochodzący ze szkolnej kuchni! Dla szkół i odpowiedzialnych za nie samorządów powinien być to jasny sygnał, że zorganizowanie własnej kuchni w placówce jest bardzo ważną inwestycją w zdrowie wychowywanych dzieci, a koszy związane z wyposażeniem kuchni gastronomicznej prędzej czy później zwrócą się w niematerialnej postaci zdrowego polskiego społeczeństwa z głęboko zakorzenionymi zasadami zdrowego odżywiania.

Co można poprawić?

Prowadzone w szkołach działania są z założenia dobre, szwankuje jedynie ich realizacja w konkretnych placówkach. Warto zatem wspierać je dodatkowymi przedsięwzięciami, które nie wymagają większych nakładów finansowych i innych specjalistycznych zasobów. W standardowe szkolne lekcje warto więc wpleść:

– jednostki lekcyjne poświęcone tematowi zdrowego odżywiania,
– spotkania z pielęgniarkami i dietetykami zarówno dla uczniów, jak i dla rodziców,
– zajęcia praktyczne polegające na przygotowywaniu posiłków przez uczniów,
– tworzenie pozalekcyjnych kół zainteresowań tematycznie związanych z tematem jedzenia i gotowania,
– organizacja wycieczek w miejsca związane z jedzeniem, tradycjami kulinarnymi, np. targi smaków, kiermasze żywności tradycyjnej itp.

Warto pamiętać, że największe możliwości w zakresie wyżej wymienionych działań mają te szkoły, w których funkcjonują własne kuchnie. Nie dość, że dzieci mogą w nich regularnie uczyć się przygotowywania śniadań czy zdrowych deserów, to jeszcze na własne oczy mogą zobaczyć, jak działa „kuchnia od kuchni”. Najlepiej, jeśli na wyposażeniu szkolnych kuchni znajdują się urządzenia gastronomiczne umożliwiające przygotowywanie zdrowych posiłków, a więc piec konwekcyjno parowy, maszyna do krojenia warzyw czy blender-mikser. Dzieci mają wówczas szansę zobaczyć pokazy gotowania posiłków pełnych warzyw i owoców. Kucharz oczywiście powinien znać i wykorzystywać nowoczesne metody obróbki żywności, które pozwalają zachować więcej cennych wartości odżywczych produktów, np. gotowanie w niskich temperaturach (sous vide).