Jesteś tym co jesz – jedzenie może cię uzdrawiać albo truć. Chociaż jest to ogólnie znana prawda, to wydaje się, że polskie szpitale nigdy o niej nie słyszały. Temat fatalnego żywienia pacjentów w naszym kraju powraca jak bumerang, a wydźwięk dziennikarskich raportów na ten temat ciągle pozostaje negatywny. Czy musi być tak nadal? Czy zmiany są naprawdę tak trudne do wdrożenia?

Zdrowe urozmaicene? To nie jest domena polskich szpitali

Zdrowe urozmaicenie? To nie jest domena polskich szpitali

Standardowa klasyfikacja diet szpitalnych obejmuje następujące rodzaje żywienia pacjentów:

1. Dieta normalna – racjonalny sposób żywienia u chorych nie wymagających żywienia dietetycznego;
2. Dieta lekkostrawna – żywienie pokrywające dobowe zapotrzebowanie energetyczne z uwzględnieniem produktów i metod przyrządzania łagodnych dla układu pokarmowego – o obniżonej zawartości tłuszczów i błonnika, potrawy gotowane;
3. Dieta wysokobiałkowa – w niewydolności nerek i wątroby;
4. Dieta niskotłuszczowa z ograniczeniem błonnika – przy problemach z trzustką i pęcherzykiem żółciowym;
5. Dieta z ograniczeniem tłuszczów i cukrów prostych – przy miażdżycy, w nadciśnieniu tętniczym;
6. Dieta niskowęglowodanowa – w cukrzycy;
7. Dieta niskokaloryczna – w przypadku osób otyłych;
8. Tzw. dieta oszczędzająca – z ograniczeniem błonnika i substancji pobudzających wydzielanie soku żołądkowego, w chorobie wrzodowej;
9. Dieta z modyfikacjami konsystencji – po zabiegach operacyjnych, w ostrych nieżytach żołądkowo-jelitowych, niektórych chorobach zakaźnych;
10. Diety specjalne wg. Indywidualnych zaleceń lekarza.

Aż 10 różnych kategorii! Tymczasem typowe „danie”, które wychodzi ze szpitalnej kuchni, to kanapki. A właściwie góra chleba z kawałkiem masła i plasterkiem wędliny. Warzywa traktuje się jako dekorację, brakuje urozmaicenia. Obiadom natomiast smaku. A całej szpitalnej diecie wartości odżywczych. Jak odzyskiwać siły w chorobie z takim pożywieniem?

Dlaczego tak jest? Ustawa o świadczeniu opieki zdrowotnej nie określa szczegółowo rodzaju jedzenia dla pacjenta, jego jakości i wielkości porcji. Znajduje się tam jedynie zapis mówiący, że „szpital powinien zapewniać choremu wyżywienie adekwatne do jego stanu zdrowia”. W minionym roku tematem zainteresowało się kilku posłów, którzy proponowali wprowadzenie minimalnej dziennej stawki żywieniowej na jednego pacjenta. Sprawa nie jest jednak taka prosta.

Resort zdrowia tłumaczy bowiem, że każda choroba jest inna i wymaga innych standardów żywieniowych. W związku z tym należałoby tworzyć osobny plan żywienia dla każdego chorego. To dodatkowe koszty. Z drugiej jednak strony tańsze i takie samo dla wszystkich (a w związku z tym niewłaściwe) odżywianie w trakcie leczenia przedłuża proces zdrowienia i podnosi koszty leczenia. Czy oszczędzanie na jedzeniu jest więc rzeczywistym oszczędzaniem?

W wielu szpitalach dzienny budżet wynosi zaledwie 10 zł na pacjenta. Nie oznacza to wcale, że całą tę kwotę przeznacza się na jedzenie. Składają się na nią nie tylko produkty, ale też koszt ugotowania i dystrybucji posiłków. Dostarczanie jedzenia w wielu placówkach przejęły firmy cateringowe. Szpital nie ma kontroli nad sposobami ich pracy, dlatego własna kuchnia – o ile wyposaży się ją właściwie – jest lepszym rozwiązaniem. Odchodzi koszt dystrybucji posiłków, można też zastosować nowoczesne techniki gotowania. Współczesne urządzenia gastronomiczne, takie jak piec konwekcyjno-parowy, pozwalają na znaczną redukcję kosztów przygotowywania posiłków, a do tego wiele różnorodnych możliwości zdrowego gotowania. Oszczędności przynosi także zastąpienie urządzeń elektrycznych gazowymi. Oczywiście wymiana zaopatrzenia szpitalnej kuchni to także znaczny wydatek. Każda placówka przed zmianami powinna dokonać wnikliwej analizy finansowej swojej działalności. Zwiększenie wydatków na żywienie jest bowiem inwestycją długoterminową, która nie przynosi zauważalnych efektów krótko po wdrożeniu. To niezbyt zachęcająca perspektywa dla szpitali z problemami finansowymi, z drugiej jednak strony polska szpitalna dieta musi w końcu zmienić się na lepsze.